Stwardnienie rozsiane a aktywność fizyczna. Neurolog zwraca uwagę na jedną rzecz

Dodano:
Pacjentka z SM Źródło: Unsplash
U części pacjentów umiarkowana, regularna aktywność fizyczna zmniejsza odczuwane zmęczenie i poprawia tolerancję wysiłku – mówi dr Artur Sadowski, neurolog.

Po usłyszeniu diagnozy: stwardnienie rozsiane, wiele osób intuicyjnie zwalnia. Oszczędza się, ogranicza wysiłek, unika przemęczenia. To naturalna reakcja – zwłaszcza gdy jednym z pierwszych i najbardziej dokuczliwych objawów jest przewlekłe zmęczenie. Eksperci zwracają jednak uwagę, że całkowite wycofanie się z aktywności nie zawsze przynosi oczekiwaną ulgę. W dłuższej perspektywie może prowadzić do spadku wydolności i większych trudności w codziennym funkcjonowaniu.

Jak więc ruszać się bezpiecznie przy SM i ile ruchu wprowadzić do swojego życia?

To nie jest „zwykłe” zmęczenie

Zmęczenie w SM ma inny charakter niż przemęczenie po intensywnym dniu. Może pojawiać się bez wyraźnej przyczyny, narastać w ciągu dnia i nie ustępować w pełni po odpoczynku. U części pacjentów jest jednym z najbardziej obciążających objawów choroby i realnie wpływa na codzienne funkcjonowanie, w tym realizację zawodową oraz społeczną.

– Mówimy o tzw. zmęczeniu ośrodkowym, które wiąże się z zaburzeniami przewodzenia impulsów nerwowych i aktywnością zapalną w ośrodkowym układzie nerwowym. To dlatego nie zawsze ustępuje po śnie czy krótkiej przerwie w ciągu dnia. Sam odpoczynek nie eliminuje mechanizmu, który za nim stoi – wyjaśnia dr Artur Sadowski, neurolog ze Szpitala Bielańskiego.

Jak dodaje specjalista, całkowite unikanie wysiłku może prowadzić do spadku wydolności fizycznej, a to z kolei sprawia, że nawet niewielka aktywność zaczyna być odbierana jako bardziej obciążająca.

– U części pacjentów umiarkowana, regularna aktywność fizyczna zmniejsza odczuwane zmęczenie i poprawia tolerancję wysiłku. To nie jest efekt natychmiastowy ani spektakularny, ale przy systematyczności bywa zauważalny już po kilku tygodniach – wyjaśnia dr Sadowski.

Kwestia łączenia leczenia z odpowiednio dobraną aktywnością fizyczną jest jednym z tematów poruszanych w kampanii edukacyjnej NEUROzmobilizowani. Eksperci zaangażowani w projekt podkreślają, że kontrola choroby i świadome planowanie ruchu to dwa uzupełniające się elementy codziennego funkcjonowania z SM.

Ile ruchu to odpowiednia ilość?

W oficjalnych zaleceniach dotyczących aktywności fizycznej przy stwardnieniu rozsianym najczęściej pojawia się około 150 minut umiarkowanej aktywności tygodniowo oraz dwie sesje ćwiczeń wzmacniających. To jednak cel, do którego można dochodzić stopniowo – nie punkt startowy. W praktyce klinicznej wiele osób z SM zaczyna od 10-15 minut dziennie. Krócej, ale regularnie. Organizm zwykle lepiej reaguje na małe, powtarzalne dawki ruchu niż na jednorazowy, forsowny wysiłek. Planowaną aktywność warto wcześniej skonsultować z lekarzem prowadzącym lub fizjoterapeutą. To pomaga dopasować intensywność wysiłku do aktualnego stanu zdrowia.

Co to oznacza w praktyce? Umiarkowany wysiłek to taki, przy którym oddech przyspiesza, ale wciąż można mówić pełnymi zdaniami. Może to być:

  • 15 minut szybszego marszu,
  • spokojna jazda na rowerze stacjonarnym,
  • ćwiczenia w wodzie w chłodnym basenie,
  • prosty zestaw ćwiczeń w domu: kilka przysiadów przy ścianie, unoszenie ramion z gumą oporową, wspięcia na palce.

W przypadku jogi czy pilatesu nie chodzi o dynamiczne, wymagające sekwencje. Lepiej sprawdzają się łagodne formy, skupione na rozciąganiu, równowadze i spokojnym oddechu. Czasem wystarczy 10-20 minut prostych pozycji wykonywanych w wolnym tempie. Dla wielu osób to sposób na zmniejszenie napięcia mięśni i poprawę samopoczucia bez dodatkowego przeciążenia.

Ćwiczenia wzmacniające nie muszą oznaczać ciężarów. Dwie krótkie sesje tygodniowo – na przykład 8-10 powtórzeń przysiadów przy ścianie, ćwiczeń z gumą oporową czy unoszenia nóg w siadzie – mogą wystarczyć, by poprawić siłę potrzebną do codziennych czynności.

– Najczęstszy błąd to zbyt duża intensywność na początku i rezygnacja po pogorszeniu samopoczucia następnego dnia – mówi Paulina Czech, fizjoterapeutka pracująca z osobami ze stwardnieniem rozsianym, która sama choruje na SM. – W SM lepiej sprawdza się krótszy, regularny wysiłek niż sporadyczne, forsowne treningi.

Kiedy zachować ostrożność?

Aktywność powinna być dostosowana do aktualnego stanu neurologicznego i samopoczucia. Są sytuacje, w których potrzebna jest większa ostrożność:

  • w okresie rzutu choroby lub wyraźnego pogorszenia objawów,
  • podczas infekcji,
  • przy zaburzeniach równowagi czy widzenia,
  • w upalne dni, gdy przegrzanie może czasowo nasilać objawy neurologiczne.

Jeśli po wysiłku utrzymuje się długotrwałe pogorszenie sprawności lub nasilają się objawy, to sygnał, że intensywność była zbyt duża i plan wymaga modyfikacji. W takiej sytuacji warto omówić dalszą formę aktywności fizycznej z lekarzem prowadzącym lub fizjoterapeutą.

Leczenie i aktywność – dwa elementy tej samej strategii

Aktywność fizyczna w stwardnieniu rozsianym nie funkcjonuje w oderwaniu od leczenia farmakologicznego. Podstawą terapii są leki modyfikujące przebieg choroby, których celem jest ograniczenie aktywności zapalnej i zmniejszenie ryzyka rzutów oraz narastania niepełnosprawności.

– Dziś wiemy, że w leczeniu SM kluczowe znaczenie ma jak najwcześniejsze wdrożenie wysoko efektywnego leczenia, zwłaszcza u osób z aktywną postacią choroby. Im szybciej uda się opanować proces zapalny w ośrodkowym układzie nerwowym, tym większa szansa na utrzymanie sprawności w kolejnych latach – podkreśla dr Sadowski.

Jak dodaje, stabilizacja przebiegu SM ma bezpośrednie znaczenie dla codziennego funkcjonowania.

– Pacjent, u którego choroba jest dobrze kontrolowana, ma większą przewidywalność objawów i może bezpieczniej planować aktywność fizyczną. Ruch wspiera jakość życia, ale nie zastępuje leczenia. Najlepsze efekty daje połączenie odpowiednio dobranej terapii i regularnego, umiarkowanego wysiłku – wyjaśnia.

Aktywność na nowych zasadach

O tym, że aktywność przy SM jest możliwa, mówi również Joanna Dorociak – była reprezentantka Polski w wioślarstwie i ambasadorka kampanii NEUROzmobilizowani. Po diagnozie wróciła do biegania, choć – jak zaznacza – na innych zasadach. Więcej uwagi poświęca regeneracji, elastycznie podchodzi do planu treningowego, a jeśli potrzebuje dodatkowej przerwy, to nie traktuje jej jako porażki.

Jej doświadczenie dobrze oddaje współczesne podejście do SM. Nie chodzi o przekraczanie granic ani udowadnianie czegokolwiek. Chodzi o świadome zarządzanie energią i dostosowanie aktywności do swoich aktualnych możliwości.

Źródło: Materiały prasowe / NEUROzmobilizowani
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...